Czyńcie uczniami... czy uczeń jedynie słucha? PDF Drukuj Email

Na ścianie w mieszkaniu mojego przyjaciela wisi niezwykła pamiątka z jego dzieciństwa - małe buciki w których uczył się chodzić. Oprawione są w ramkę, przyklejone do dna obrazka. Wyglądają, jak trójwymiarowy kadr z dzieciństwa, jakby dopiero co dziecko wyjęło z nich swoje małe nóżki a ktoś chwilę później przykleił je do ramki. Były one "naocznym świadkiem" nauki chodzenia. Jak wyglądała taka nauka? Gdybym miał nauczyć kogoś chodzić jedynie mówiąc mu jak ma to zrobić, byłbym skazany na porażkę. Dziecko nie uczy się chodzić jedynie dzięki instrukcjom. Uczy się obserwując, próbując stawać o własnych siłach. Ważna jest dla niego również pomoc, asekuracja rodzica. Wszystko, czego nauczyłeś się w dzieciństwie komuś zawdzięczasz. Wiele z tych rzeczy nauczyłeś się, ponieważ byłeś bacznym obserwatorem. Miałeś przykład, naśladowałeś innych, a także dzięki temu, że miałeś swojego asekuratora.

 

Czynienie uczniem Jezusa zaczyna się od podstawowych rzeczy - od nauki chodzenia, następnie prowadzenia ucznia przez kolejne, coraz trudniejsze lekcje. To coś więcej niż nauka w szkole polegające na uczestnictwie w zajęciach i często jedynie słuchaniu (w tym przypadku o Jezusie). Przypomina raczej uczenie się, które opiera się najpierw na obserwacji zachowania, postępowania kogoś bardziej doświadczonego, praktykowania. Dziecko uczy się naśladując swoich rodziców, bliskich, kolegów. Dopiero potem idzie do szkoły, na studia i tam uczy się od nauczycieli. Ale i tam naśladuje zachowania innych. Zanim ktokolwiek zacznie uczyć się od samego Jezusa, powinien mieć przykład kogoś, kto uczył się od Niego.

Kolejna rzecz. Część z tego, co wiesz o świecie, nauczyłeś się, bo popełniałeś błędy. Miałeś dokładne polecenia, żeby nie dotykać przysłowiowej gorącej kuchenki, świetny przykład rodziców, którzy tego nie robili. A jednak próbowałeś zakazanych rzeczy, przed którymi Cię przestrzegano i których inni unikali. Tym sposobem sam nauczyłeś się ich unikać. Popełnianie błędów i wyciąganie z nich wniosków to również część nauki. Dobrze jest, gdy masz kogoś blisko siebie, kto pomoże szybko uporać się z problemem bądź jego skutkami tak jak rodzic pomaga uporać się ze skutkami oparzenia.

Jak więc widzimy czynienie uczniami to nie tylko mówienie i pozostawienie Bogu całej reszty. To nie tylko odpowiedzialność osoby, która się nawróciła i chce zostać uczniem Jezusa. Mam CZYNIĆ uczniami - czynienie zakłada moje zaangazowanie i moją odpowiedzialność. To bycie dobrym przykładem do naśladowania. To również zaangażowanie się i relacja z innymi. Nie wywrzesz wielkego wpływu na innych, jeśli nie będziesz nimi zainteresowany, jeśli nie będziesz uczestniczył w ich życiu, służył wsparciem i asekurował podczas ich upadków (bo i takie będą się zdarzały). Zanim więc inni zaczną pobierać nauki u samego mistrza, musisz go im wskazać sobą, musisz nauczyć ich być Jego uczniem. Jest tylko jeden sposób - sam musisz być pilnym uczniem Jezusa.

c.d.n

Marcin J.


Podziel się z innymi: 
Ulubione Twitter Facebook Myspace blogger google
Wpisany przez Marcin Jóźwik (sobota, 06 listopada 2010 16:16). Wyświetlono: 2161 razy